Sięgaj po swoje

Czego na pewno nie zrobię w 2026 roku?

2026 bez presji. Za to z oddechem

Czyli 5 rzeczy, które zostawiam w starym kalendarzu

Rok się kończy… i? No właśnie.

Zamykamy kalendarze, odliczamy dni do Sylwestra, próbujemy „zrobić podsumowanie”. A ja?
Ja tak myślę sobie: rok jak rok. Ale to ja nie jestem już tą samą kobietą, co dwanaście miesięcy temu.

Nie zrobiłam rewolucji. Nie przebiegłam maratonu. Nie nauczyłam się włoskiego (choć miał być Duolingo).
Ale zrobiłam coś ważniejszego.
Zaczęłam zwracać uwagę na jakość mojego codziennego życia. Na to, jak się czuję, kiedy piję poranną kawę czytając kolejny rozdział książki. Co do siebie mówię, kiedy się mylę. Kiedy się wkurzam. Kiedy się martwię o zdrowie syna. Jak często jestem dla innych, a jak rzadko dla siebie.

Bo wiek zobowiązuje.😉), przemijanie nie straszy, tylko przypomina, że nie warto czekać na „kiedyś”. Bo życie to nie plan na jutro. To sposób, w jaki traktujesz siebie dzisiaj.


Czego na pewno nie zrobię w 2026 roku?

Czyli 5 rzeczy, które zostawiam w starym kalendarzu


1. Nie będę przepraszać, że mam swoje zdanie

Bo nie jestem już tą kobietą, która przytakuje, żeby wszystkim było wygodnie. Miło i przyjemnie.
Czasem komuś będzie niewygodnie. I trudno. Zostawiam to co mi nie służy, otwieram drzwi na nowe.


2. Nie zapiszę się na kolejne szkolenie „doskonalenia siebie”

Bo może nie muszę być lepszą wersją siebie.
Może wystarczy, że będę bliżej siebie. Wystarczająco dobra. Zwyczajnie obecna. Myśląca o sobie z czułością i troską


3. Nie udam, że mnie coś nie boli

Czasem boli. Ciało, serce, dusza.
Ale zamiast to ukrywać, nauczę się o tym mówić. Choćby szeptem.


4. Nie dam się wciągnąć w wyścig po… Sama już nie wiem..

Nowy rok, nowe cele, detoksy, wyzwania,, diety itd.. 7 dniowy plan sukcesu…
Dziękuję.
Ja wybieram troskę. Uważność. Zachwyt nad codziennym dniem.


5. Nie będę odkładać siebie na potem

Bo „potem” to najbardziej przereklamowane słowo świata.
Zamiast czekać, że „w styczniu ogarnę”, zrobię miejsce na siebie już dziś.
Choćby zaczynając od spokojnego oddechu. I uśmiechu do siebie w lustrze z samego rana.


I jeszcze jedno…

Nie będę się zamartwiać , że nie zrobiłam „więcej”.
Bo ten rok — jak każdy — miał swoje wzloty, upadki, niedokończone listy i zaskakujące cuda. Pod jego koniec związane z chorobą syna.
Ale był. I zakończył się moim rodzinnym CUDem. Spędzamy Święta wszyscy razem o czym marzyłam od ponad pół roku.
A ja — byłam w nim bardziej sobą niż wcześniej.


A Ty?

Zostaw w komentarzu, co Ty zostawiasz w starym roku.
I co zrobisz w końcu dla siebie w nowym.
Nie „postanowienie”.
Po prostu coś, co Ci dobrze zrobi.

💛 Bo życie po 50-tce nie wymaga perfekcji.
Tylko czucia, uważności i poczucia humoru. Wiesz, ze to też zdrowie..

Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i trzymam mocno kciuki za decyzje, te nie szalone ale te bliskie tylko Tobie…

Danusia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *