ZACHOWAJ DYSTANS! CZY ZAWSZE I WSZĘDZIE?.


Rok 2020 dla każdego z nas pozostanie na długo w pamięci. Stwierdzenie, że jedyna stała to zmiana i niewiadoma, odcisnęło mocne piętno w naszej podświadomości. Runęły mury stabilności, oczywistości i przewidywalności. Świat zaczął dyktować warunki naszemu życiu. Wielokrotnie odnosiłam wrażenie, że ziemia wstrzymała oddech i ja  razem z nią. Tak naprawdę nie było gdzie biec. Nie było gdzie się schronić. Przepraszam, było – do wewnętrznego ja, które robiło co w swojej mocy, by przetrwać z jak najmniejszym uszczerbkiem dla swojej psychiki. Przeżyliśmy swoje wewnętrzne wojny, po których zostaniemy okaleczeni na zawsze. Po raz kolejny runęło w gruzy przekonanie, świat wokół jest bezpieczny, dla nas przyjazny. Przestał nim być. Chyba tak naprawdę nie był nigdy. Przekonanie, że wszystko w życiu jest po coś pomagało mi każdego dnia. Praktycznie od samego początku pandemii zaczęłam szukać aspektów tej sytuacji, która dla mnie była najlepsza. Nie było łatwo ale..

Ten rok był dla mnie kolejną zmianą w sposobie myślenia. Jeszcze bardziej zaczęłam dostrzegać kruchość życia, które jest dane tylko na chwilę. Uważność na moje ,,tu i teraz”. czasem mnie samą zaskakiwało. Wystarczyło puścić kontrolę i już… Bycie tu i teraz, bez rozpamiętywania dnia wczorajszego. Tego uczyłam się każdego dnia. Naprawdę działa. Dzisiaj mamy już styczeń 2021.

Czas podsumowań trwa.

Wiesz, mnie najbardziej brakowało i nadal brakuje bliskiej obecności drugiego człowieka, który byłby na wyciągnięcie ręki. Nie chodzi tylko o znajomych, bliższych czy dalszych. Mam na myśli ludzi mijanych na ulicach, w sklepach. Dzisiaj z twarzami zasłoniętymi maseczkami. Tej normalnej, zwyczajnej komunikacji bardzo mi brakuje. To pozytywna energia, którą się wymieniamy podczas przypadkowych spotkań, zawierania nowych znajomości. Podczas przypadkowej rozmowy na ławce w parku. Muszę przyznać, że tego brakuje mi bardzo. Brakuje mi spotkań autorskich, poetyckich, warsztatów z kobietami.  On line nie załatwia wszystkiego. To ma być wybór nie jedyne rozwiązanie.

Normalność jest dzisiaj na wagę złota. Na każdym kroku słyszymy ,,zachowaj dystans”. Wszystkie te drobne zdarzenia dnia codziennego, związane z drugim człowiekiem, jego bliskością – tego brakuje mi bardzo. Wszechobecne ,,zachowaj dystans” mocno zakotwiczyło się w naszych głowach.

Jak będzie gdy wrócimy już do ,,normalności”? Nie wierzę, że odważymy się na od razu na pójście do sąsiada po przysłowiową łyżeczkę soli (w latach 80- tych było normą) ale miejmy to w głowie. Zrób to, znajdź w sobie odwagę, by odnowić w ten sposób relację. Znajdź powód! Bez myślenie, co sobie pomyśli. Być może ten sąsiad czeka na nasze pukanie do drzwi, będąc samotnym człowiekiem. Oby ten dystans mentalny do drugiego człowieka nie stał się dla nas normą. Nasza dusza pragnie bliskości, nasze wewnętrzne ja o którym zapominamy, odzywa się często i głośno krzyczy, ,,zadzwoń do Beaty”. A my co? Od razu przejmuje ster nad naszymi myślami  wewnętrzny krytyk ,,a co ona sobie o mnie pomyśli, a może teraz boli ją głowa”. Wiesz co, intuicja nigdy nie zawodzi.

Zastosuj moją zasadę trzech sekund, sprawdź ,,dzwonię i już”, ,,pójdę i już „. Świat się nie zawali.

A Twoja wygrana może być wielka. Fantastyczna rozmowa, nowa, twórcza relacja, która dzisiaj jest na wagę złata.

Wdzięczna za te życiowe lekcje

Danusia Hasiak