NIGDY NIE JEST TAK ŹLE,


żeby nie mogło być gorzej..

To jedna z wielu ,,pocieszanek”, które ratują mnie w trudnych chwilach. Tak jest w tym momencie.

Ta sytuacja pozwala przewartościować to wszystko , która dotyka, boli każdego z nas. Dostajemy od życia kolejną, jakże wartościową lekcję. Ile ma wymiarów. Od relacji międzyludzkich, po strach o siebie, bliskich. O to co jutro. Czy zdrowie pozwoli nam spełnić swoje marzenia. ?

Wczorajszy telefon Piotra, syna mojej Przyjaciółki zwalił mnie z nóg.

Szukam wytłumaczenia jaka lekcja dla mnie tym razem, zważając okoliczności w jakich się znajdujemy. Skoro wszystko w życiu jest po coś. Dzisiaj jeszcze nie wiem, ponieważ rozum nie ogarnia, nie mamy pełnego obrazu sytuacji w jakiej się znajdujemy. Co usłyszałam ,,Ciociu , mama wczoraj w nocy odeszła. Już nie zobaczę, tutaj na tej Ziemi Dwa lata ode mnie starszą Śp Elżbietę Woźniak, Przyjaciółkę od lat. W jednej sekundzie stanęły przed oczami wspólne przeżycia, radości i smutki. Zagrożenia związane z obecną sytuacją wyblakły. Wykręcając kolejny numer telefonu , nie usłyszę żadnego głosu po drugiej stronie.

Wiem, że podobnych sytuacji doświadczasz. Ludzie odchodzą. Taka jest kolej rzeczy. Ktoś powie, i ma rację. Po chwili refleksji, powiedzeniu sobie ,,Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”, po kilku dniach wracamy do naszych ,,myślokształtów” , stereotypów. Zapominamy o bólu. Do świata, który dzisiaj bardzo szybko wszystko usprawiedliwia. Jednocześnie  krzyczy i popędza. A my pędzimy razem z nim. Tylko Dokąd. A ten nasz, najważniejszy wewnętrzny świat cichutko do nas mówi, trudno mu się przebić – mówi – zatrzymaj się , spójrz na mnie, mieszkam w Twoim sercu i proszę o pomoc. Uśmiechnij się do mnie, potrzebuję Twojej pogody ducha.😊

Tym światem ratuję się dzisiaj. To światełko łagodzi ból po odejściu Kochanej Eli.

Ten świat pomoże i Tobie, gdy go w sobie zauważysz. Wszystko co spotyka nas dzisiaj ma dla nas takie znaczenie jakie mu nadamy. Gdy  pozwolimy strachowi dojść do głosu i zagłuszyć nasz spokój, pogodę ducha, będziemy na pozycji przegranej. Nie pozwólmy na to.

Nasze zdrowe komórki tego nie chcą. Nasze ciało pragnie harmonii. Nasze ciało pragnie życia w balansie. Nie znosi szarpaniny.

Dlatego nie pytajmy dlaczego ,,to nas spotkało”, tylko wykorzystajmy tę sytuację jako kolejną życiową lekcję.

Odejście Przyjaciółki Eli było i jest nadal dla mnie wielkim ciosem. Takiej straty nie można porównać do żadnej innej.

To wielkie czerwone światło, które stanęło na mojej drodze i krzyczało STOP – dbaj o siebie jeszcze bardziej , zdrowie to wartość bezcenna. Myśl o sobie jak najlepiej.

Tak naprawdę – to nie wirus taki czy inny nam zagraża. One były, są i będą. W różnych postaciach.

To nasze myśli są zdecydowanie groźniejsze. To one nas blokują lub dodają wiatru w plecy.

Kreujmy jak najwięcej tych pozytywnych. Niech inspirują do zmian. Nasze zdrowie tego potrzebuje najbardziej.

Jesteś tym co jesz ale również tym jak o sobie myślisz. To prawda nie fałsz.

Kochaj życie, kochaj siebie, pozwól sobie na ból i na szczęście.