NIEBO Z PIEKŁEM SIĘ SPLATA.


SILNA KOBIETA WIE CZEGO CHCE. SIĘGA PO TO.

Co najmniej raz w roku wyjeżdżam na kilkudniowy urlop do ukochanej Kotliny Kłodzkiej.

Zamykam się przed światem by spokojnie porozmawiać sama ze sobą.

Tego lata, będąc w Polanicy Zdroju, wybrałam się na Szczytnik, górę nieopodal Polanicy Zdroju.

Idąc lasem zauważyłam pień ściętego drzewa. Pień jak pień. Jednak ,,przyklejone” do niego z jednej strony  mrowisko wzbudziło moją ogromną ciekawość.

Do mrówek mam słabość od kiedy dowiedziałam się że genetycznie nie różnimy się od nich aż tak bardzo. Mając kilkanaście lat przeczytałam o nich książkę, o ich niesamowicie mądrym, poukładanym życiu w mrowisku. W ich zaczarowanym świecie. Z wypiekami na twarzy połykałam kartkę za kartką jak najlepszą powieść przygodową.

Wracam do pobytu w Polanicy Zdroju,niezapomnianego widok mrowiska. Symbiozy flory i fauny.

Podziwiałam ten cud natury kilkanaście minut, zrobiłam zdjęcie i poszłam dalej moją znaną, ulubioną ścieżką leśną.w kierunku Szczytnej.

Po kilku dniach znów wybrałam się  w tamte rejony. Chciałam znów zobaczyć ,,moje” mrowisko.Oniemiałam ze zdziwienia. Całe mrowisko , które kilka dni temu, przykuło ostatnio moją uwagę, przeniosło się na przeciwległą stronę pnia. Jego zmurszała część najprawdopodobniej nie spełniła ich oczekiwań . Ile pracy musiały wykonać. Jaka cierpliwością musiały się wykazać mieszkanki tego domu. Przewróciły swój świat  do góry nogami i w kilka dni zagospodarowały nową część pnia, dając sobie  większe bezpieczeństwo do życia. Mrówki to potrafią doskonale.

A  jak jest z nami.

Bywa podobnie, gdy mimo wszystko nie poddajemy się.

Odwaga, wytrwałość, systematyczność i cierpliwość cechują Natalię, bohaterkę tej krótkiej historii. To o niej przypomniałam sobie podziwiając nowe dzieło mrówek.

Natalia, piękna dojrzała, spełniona  kobieta, o długich magicznych blond włosach. Kilkadziesiąt lat temu w jednej sekundzie przewartościowała całe swoje życie. Mąż będąc pod wpływem alkoholu uderzył ją po raz pierwszy i jak mówi Natalia – ostatni.Mówią, że alkohol ujawnia prawdziwe oblicze. Czerwone światełko i głos intuicji, że na jednym razie może się nie skończyć, dało natychmiastowy impuls do działania.  Kobieta spakowała jedną walizkę. Kilkuletnia córka była świadkiem zdarzenia. Natalia powiedziała sobie w duchu – NIGDY WIĘCEJ –  wzięła dziecko pod pachę, do drugiej ręki swój dobytek spakowany w jednej walizce . Dwie kobiety, duża i jeszcze mała uwolniły się od oprawcy. Zostawiając mu wszystko. Oprócz godności

Z tego jest dumna jest do dzisiaj.

Historia miała miejsce kilkadziesiąt lat temu za naszą wschodnią granicą, gdzie kobiety do dzisiaj mają zdecydowanie mniej praw niż mężczyźni. Ogromna determinacja , odpowiedzialność za los dziecka oraz wewnętrzna siła  doprowadziły ją do miejsca o którym marzyła od dzieciństwa.

O leczeniu ludzi metodami niekonwencjonalnymi, żadną chemią.

Robi to co kocha.

Przeszła kiedyś piekło i doskonale wie, jak trudno się z niego wydostać.

Często moc kobiety  uśpiona codziennością, podporządkowaniem obowiązkom domowym potrzebuje mocy drugiej kobiety. Trzeba ją obudzić się by wyrwać ze szponów toksycznych związków. Dzisiaj moja bohaterka marzy by wybudować klinikę zdrowia, z miejscami noclegowymi dla swoich pacjentów. Nie zapomnę z jak pasją opowiadała o swoich planach , marzeniach.

Dawno nie widziałam tyle gwiazd w kobiecych oczach. Zaniemówiłam podziwiając kolekcję damskich strojów, niczym z bajek Andersena.Szkoda że tamtego dnia, kiedy poznałyśmy się, miałam tak mało czasu.Nie zdążyłam przymierzyć sukni księżniczki w której na pewno bawił się Kopciuszek na swoim balu. O kobietach takich jak Natalia mówi się SILNA, MOCNA KOBIETA. WIE CZEGO CHCE.Jednocześnie ma w sobie tyle radości małego dziecka. Była w piekle i z niego uciekła. Udowodniła sobie i całemu światu że można zmienić całe swoje życie w każdej chwili. Wywrócić je do góry nogami. Nic nie jest nam dane do końca życia.Działanie  ,,mimo wszystko” służy naszemu rozwojowi.

Dla Natalii reszta świata nie ma nic do powiedzenia. Nikt oraz nic jej nie zatrzyma. Spełnia swoje marzenia, już wie że nie spełniają się same ,  je się spełnia.

Potrafi spojrzeć sobie i życiu prosto w twarz, nie chowając głowy w piasek.

Dokładnie tak jak moje mrówki ,które w ciągu kilku dni przeniosły w bezpieczne miejsce .

W swój świat dający poczucie bezpieczeństwa. W świecie natury to największa wartość.

To pewność i spokój. Dla nas również , jesteśmy przecież jej częścią.

Będąc w lesie czujemy to na każdym kroku.

wdzięczna za tę życiową lekcję, pamiętając, że w życiu niebo z piekłem się splata.

Danusia Hasiak