TO NIE JEST TAK, ŻE ZAWSZE CHCE MI SIĘ ŚMIAĆ.


Dzisiaj jestem szczęśliwa

Basia, jedna z moich znajomych zakończyła naszą wczorajszą telefoniczną  rozmowę słowami ,,ty to zawsze jesteś pogodna, pełna energii, zawsze jesteś uśmiechnięta”.
„To nie jest wcale tak” .Odpowiedziałam.
Nie chce mi się śmiać , gdy widzę na zdjęciach przywiązanego do drzewa psa i myślę , zrobiłbym z tobą to samo bezwzględny oprawco, gdybym cię znała. Tak wstępuje wtedy we mnie ,,cholera”, gdy brak w człowieku człowieka..

Nie chce mi się śmiać , gdy widzę w autobusach roześmiane ,,młode damy” wygodnie siedzące na fotelach a obok starsze panie ledwo stojące na swoich zmęczonych życiem nogach..

Nie chce mi się śmiać , gdy widzę w restauracjach zakochane pary wpatrzone nie w siebie a w telefony komórkowe.

Nie chce mi się śmiać gdy spotykam na swej drodze chore dzieci, nie zasługujące w żaden sposób na cierpienie.
Nie chce mi się śmiać , gdy widzę młode kobiety mówiące ,,Mnie już w życiu nic dobrego nie spotka „
Nie chce mi się śmiać gdy poznaję historie dzieci moletowanych w swoim ,,małym” życiu..
Nie chce mi się śmiać , gdy cierpią dzieci z powodu dorosłych
Nie chcę mi się śmiać , gdy słyszę , że sąsiada trawa zawsze musi być bardziej zielona
Mogłabym tak wyliczać w nieskończoność , tylko po co.
Raz wpatruję się w wesołe chmury mknące po niebie , innym razem mieszkam we łzie.
Świat jest dualny, jak noc i dzień, jak dwie strony księżyca, jak dobro i zło, które nas otacza.
Wtedy wraca w mojej głowie jak bumerang ,,Wszystko w życiu jest po coś”. Inaczej życie w takim świecie byłoby nie do zniesienia. Nie jestem Kolumbem ani Magellanem – opływam swój mały, wielki świat z tymi , których cenię i kocham . Z nimi zawsze chce mi się śmiać..
Wpatruję się w moje wewnętrzne krajobrazy, podążam za nimi. Dzięki temu łatwiej staczać codzienne boje z zewnętrznym światem.
Dodają mi siły, dzięki której sięgam po swoje

Danusia