ZADUSZKI


W ZADUSZKI

ktoś mnie woła?
może to deszcz
może ty ojcze
stoisz blisko w czapce niewidce
prawie czuję twój oddech na policzkach

a może to wy żołędne ludziki
szeleścicie pod butami prosząc o godny pochówek

kiedyś staniecie się kładką po której pójdę na ostatni spacer

deszcz gasi jesienne pochodnie cmentarnych drzew
i znicz postawiony przed chwilą na twoim grobie
niech zgaśnie
twoja gwiazda na niebie
wciąż świeci najjaśniej
to lampka duszy
która zaprowadzi mnie kiedyś do ciebie

 

 

KOLACJA WE DWOJE

rogalik księżyc
aż się prosi by go skosztować
zjem pół
drugie pół
czeka na Ciebie po Tamtej Stronie Nieba