ŚWIAT SIĘ ŚMIEJE, A JA WCIĄŻ PŁACZĘ.


To nie był przypadek, przecież wszystko w życiu jest po coś.

Poznałam Elżbietę w pociągu jadącym z Opola do Warszawy. Kupując bilet moje miejsce wylądowało w wagonie nr 13. Jak się okazało KTOŚ specjalnie przygotował miejsce w przedziale dla mnie i mojej bohaterki, która dosiadła się w Częstochowie. Elżbieta, elegancko ubrana, szczupła blondynka w okularach. Wiek około czterdziestki. Długie, wyjątkowo gęste blond włosy splecione w warkocz natychmiast wzbudziły mój zachwyt. O czym powiedziałam, jak tylko weszła do przedziału. Po czym szybko wróciłam do wierszy Herberta. Po kilkunastu minutach kątem oka zauważyłam jak po policzku nieznajomej współpasażerki płynie łza – jedna za drugą. Postanowiłam udawać , że nic nie widzę. Miała komfortowe warunki, żeby sobie po prostu pobeczeć. Byłyśmy same. Może mąż ją wkurzył, pomyślałam. Może z dzieckiem jakaś utarczka. Powodów może być tysiące.

Ela nie wytrzymała, widząc jak odłożyłam książkę i popatrzyłam w jej stronę najserdeczniej jak potrafię. Czy mogę Ci jakoś pomóc? Przeszłyśmy na ty. Jestem główną księgową w jednej z firm odzieżowych w Częstochowie – rozpoczęła swoją historię .Jestem niezależna finansowo, objechaliśmy z mężem cały świat. Samotność i brak chęci do życia dokuczają mi coraz bardziej. Nie czuję się kobietą spełnioną. Wybór studiów był wyborem rodziców. Marzyłam o weterynarii. Kocham zwierzęta. Pracę dla mnie wybrał mąż . Naczelny dyrektorów firmy w której razem pracujemy. Nie mamy dzieci, praca zawodowa przesłoniła mi cały świat. Literki, cyferki, tabelki, słupki. Kilka dni temu zadzwoniła do mnie przyjaciółka Dominika, do której jadę i zapytała. Czy życie zero – jedynkowe naprawdę jest dla mnie? Pamiętasz o czym marzyłyśmy na studiach? Dominika otworzyła hotel dla kotów. Pomysł może szalony ale się sprawdził. Kotem nie każdy chce się zaopiekować, gdy jego właściciel musi wyjechać na kilka lub kilkanaście dni. Jego indywidualizm staje się największą przeszkodą. To wybredni milusińscy. Mój mąż nie zgodził się, by w naszym domu zamieszkało jakiekolwiek zwierzątko. Pies, kot nawet o rybce nie chce słyszeć. A ja czuję się tak samotna, gdy wracam do wielkiego domu.

Szczęście rozproszyło się w moim domu w tylu kątach. Zaczęłam sięgać do kieliszka – wtedy na moment zapominam o samotności. To już trwa kilka lat. Marzenie o otwarciu podobnego hotelu odżyło w mojej głowie pięć lat temu. Podzieliłam się tym pomysłem z rodziną i znajomymi .Wszyscy, jak jeden mąż pukali się w głowę. Zwariowałaś, po co ci to? Masz ciepłą posadkę, świetną kasę To przecież ryzyko. Zrobiłaś biznesplan? I to jeszcze koty! To chyba żart. Świat się ze mnie śmieje a ja wciąż płaczę. Oprócz Dominiki nikt mnie nie zapytał czego ja tak naprawdę w życiu chcę. Mam już dość przewidywalnych biznes planów. Chcę podjąć ryzyko ! Chcę znów cieszyć się życiem. Dlatego wczoraj podjęłam decyzję, że bez względu na wszystko pójdę w ślady Dominiki i otworzę podobny hotel w naszym mieście. Wstyd mi, że kilkanaście lat temu rzucając druhnom ślubny wianek zgubiłam swoją tożsamość. Pozwoliłam innym decydować o swoim życiu.

ZRÓB TO – głos intuicji usłyszałam wczoraj tak głośno jak nigdy dotąd. Kupiłam dzisiaj bilet na najbliższy pociąg do Warszawy i spotkałam Ciebie Danusiu. Jesteś pierwsza osobą – poza Dominiką , która poznała moje plany. Wstałam, przytuliłam ją serdecznie. Podziękowałam za zaufanie Wyjęłam z torby książkę ,,Sięgaj po swoje w szpilkach lub boso”.
Tytuł wzbudził jej ogromną ciekawość. To książka dla mnie !!!! Chcę sięgnąć po swoje zapomniane marzenie! Jej historia jest moją historią. Przecież ze mnie świat też się śmiał kilkanaście lat temu gdy płakałam w poduszkę. Podjęłam wówczas  decyzję o zmianie w swoim życiu. Pozwoliłam sobie upaść. Przeczekać . Wstać i dojść do miejsca w którym jestem dzisiaj.

A Twoja droga ? Czy nie jest przypadkiem podobna do naszej ?

Wdzięczna za spotkanie ze swoim lustrzanym odbiciem – ELĄ 🙂
Danusia